Ogłoszenie o pracę
Układa ogłoszenie rekrutacyjne i pokazuje, czego w nim brakuje — od informacji o wynagrodzeniu po neutralną nazwę stanowiska.
Dla kogo
Kadrowe, rekruterzy, właściciele małych firm, kierownicy, którzy sami piszą ogłoszenia. Wszędzie tam, gdzie nie ma osobnego działu HR z prawnikiem, a ogłoszenie trzeba wystawić w tym tygodniu.
Ile Ci to oszczędza
Napisanie ogłoszenia od zera to zwykle godzina, a potem jeszcze dwie rundy poprawek, bo pierwsze pytanie kandydata brzmi „jakie są widełki”. Ze skillem to kwadrans do tekstu gotowego do wklejenia w portal, z wypisanymi miejscami do uzupełnienia.
Największa oszczędność jest gdzie indziej: w ogłoszeniach, których nie trzeba było zdejmować i publikować drugi raz.
Przykład z życia
Marta prowadzi kadry w firmie produkcyjnej zatrudniającej 60 osób. Wystawia ogłoszenie na specjalistę do działu zakupów — tekst przeklejony z ogłoszenia sprzed dwóch lat, z podmienioną nazwą stanowiska.
Skill w kilka minut pokazuje pięć rzeczy. Że w ogłoszeniu jest „atrakcyjne wynagrodzenie”, a nigdzie w procesie nie ustalono, kto i kiedy poda kandydatowi konkretną kwotę. Że firma ma widełki 6 800 – 8 200 zł brutto i premię kwartalną do 15 procent, ale premia nie pada w ogłoszeniu ani słowem — więc przy ofercie kandydat usłyszy liczbę, której się nie spodziewał. Że w widełkach o rozpiętości 1 400 zł nie ma nic o tym, co decyduje o miejscu w przedziale, więc każdy przeczyta 6 800. Że tytuł brzmi „Specjalista ds. zakupów”, a dwa akapity niżej stoi „będziesz odpowiedzialny za negocjacje z dostawcami”. I że formularz na stronie firmy ma pole „obecne wynagrodzenie” — o to skill dopytał sam, bo tekstu formularza nie widzi.
Marta poprawia ogłoszenie przed publikacją i ustala z prezesem jedną rzecz, której wcześniej nikt nie ustalił: że informację o wynagrodzeniu wysyła mailem razem z zaproszeniem na rozmowę.
Jak po polsku
Zbudowany wyłącznie pod polskie realia rekrutacji z 2026 roku. Rzeczy, których nie ma w żadnym zagranicznym narzędziu:
- Rozróżnienie, którego nie zrobiły nagłówki. „Widełki w ogłoszeniu są obowiązkowe” to skrót myślowy. Kandydat ma dostać informację o wynagrodzeniu, ale firma wybiera moment — w ogłoszeniu, przed rozmową albo przed zawarciem umowy. Skill pyta, którą ścieżkę wybraliście, i sprawdza, czy ktoś w ogóle zaplanował drugi krok.
- Wynagrodzenie to nie sama podstawa. Premia, dodatek zmianowy, dodatek za język, karta sportowa, opieka medyczna. Telefon i samochód wydane do pracy są narzędziem, nie składnikiem wynagrodzenia — liczą się dopiero wtedy, gdy wolno z nich korzystać prywatnie, i wtedy warto to napisać. Ogłoszenie milczące o premii wartej jedną trzecią pakietu psuje rozmowę przy ofercie.
- Neutralna nazwa stanowiska po polsku. Angielskie „accountant” nie ma rodzaju, „księgowy” ma. Skill pokazuje cztery drogi, którymi idą polskie firmy: ukośnik, nazwa opisowa, nazwa czynnościowa, forma z „osoba” — i pilnuje, żeby reszta ogłoszenia była z tytułem spójna, bo to tam się najczęściej wykłada.
- Brutto, netto i „na rękę”. Przy etacie standardem jest brutto; sama liczba bez określenia to zawsze uwaga.
- Pytanie o obecne zarobki. Prawie nigdy nie siedzi w tekście ogłoszenia, tylko w polu formularza albo w skrypcie rozmowy telefonicznej. Skill tego nie widzi, więc pyta wprost.
- Klasyka polskich ogłoszeń, która dziś wraca: „młody, dynamiczny zespół”, „do 35 lat”, „mile widziane zdjęcie w CV”, „asystentka”, „pełna dyspozycyjność” jako wymaganie samo w sobie.
- Kanał publikacji. Portale mają własne pola i limity znaków, część wyświetla „brak informacji o zarobkach”, a część serwisów branżowych IT — jak No Fluff Jobs czy justjoin.it — wymaga widełek od lat i bez kwoty ogłoszenia nie przyjmie.
Czego potrzebujesz
Dowolny płatny plan Claude oraz treść ogłoszenia — wklejona, w pliku albo w formie notatki, co chcesz napisać. Przyda się, żeby firma miała już podjętą decyzję o wynagrodzeniu; bez niej skill zostawi w tekście puste pole i powie o tym wprost.
Gdzie działa
Plik jest zgodny z otwartym standardem Agent Skills, więc ten sam folder działa w wielu narzędziach. „Format zgodny” znaczy, że powinien zadziałać, ale nie uruchomiliśmy go tam sami — a piszemy tylko o tym, co sprawdziliśmy.
Na czym się wywala
- Nie zna Waszego budżetu ani firmowej tabeli stawek. Jeśli firma nie ustaliła kwoty, skill jej nie wymyśli i nie podpowie „ile się zwykle płaci”. Zatrzyma się na pustym polu do uzupełnienia. To jest jego najczęstsze zderzenie z użytkownikiem — bo pytanie „a ile powinnam wpisać” pada niemal zawsze.
- Widzi tekst ogłoszenia, nie rekrutację. Formularz aplikacyjny, system rekrutacyjny i skrypt rozmowy telefonicznej są poza jego zasięgiem. A to właśnie tam siedzi pytanie o obecne zarobki i tam najczęściej znika informacja, którą kandydat miał dostać. Skill dopyta, ale odpowiedzieć musisz Ty.
- Nie sprawdzi, czy informacja faktycznie dotarła. To proces i dowód jego wykonania, nie tekst do przeczytania. Skill powie, że trzeba to zaplanować, i na tym się kończy.
- Portale rozbijają tekst na pola. Skill oddaje spójny tekst, a pracuj.pl, OLX czy serwisy branżowe mają własne rubryki i limity znaków. Rozłożenie tego zostaje po Twojej stronie i część treści się zdubluje.
- Zlecenie, B2B, staż i nabory do administracji publicznej — rekrutacje w urzędach, które mają własny, sztywny format ogłoszenia. Przy zleceniu, B2B i stażu inna jest wyłącznie mechanika informowania o wynagrodzeniu i warunki typowe dla etatu — i to skill powie wprost. Reszta uwag, od „do 35 lat” po zdjęcie w CV, obowiązuje tak samo. Formatu naboru w urzędzie skill nie zastępuje.
- Nie zna aktualnej kwoty minimum. Powie, że stawka wygląda na zbyt niską, ale to sygnał do sprawdzenia w kadrach, nie wynik — wartości minimalne zmieniają się co roku, a skill nie ma jak sprawdzić, który rok jest dziś aktualny.
Czego ten skill nie robi celowo
Nie podaje kwot ani widełek, nie ocenia, czy Wasza stawka jest wysoka czy niska, nie porównuje z rynkiem. Jeden wyjątek: jeśli stawka wygląda na niższą niż obowiązujące w danym roku minimum, powie to wprost i odeśle do sprawdzenia w kadrach — to nie ocena rynkowa, tylko twarda dolna granica, o którą kandydaci upomną się pierwszego dnia. Nie orzeka, czy ogłoszenie jest „zgodne z prawem”. Nie pisze umowy o pracę, regulaminu wynagradzania, klauzuli o danych osobowych ani informacji o wynagrodzeniu wysyłanej kandydatowi — mówi, co ma się w niej znaleźć i kto ją u Was podpisuje. Nie ocenia kandydatów i nie czyta CV. Jeśli poprosisz — odmówi tym samym zdaniem i wróci do ogłoszenia.
Ta granica jest postawiona świadomie. Narzędzie, które podpowiada wysokość wynagrodzenia, wygląda pomocnie, ale zdejmuje decyzję z osoby, która za nią odpowiada i zna budżet — a przy pierwszej rozmowie o pieniądzach zostawia ją z liczbą, której nie umie obronić. To narzędzie robi coś węższego i uczciwszego: pilnuje, żeby to, co ustaliliście, było w ogłoszeniu zapisane jednoznacznie i żeby nie brakowało w nim rzeczy, po które kandydaci i tak wrócą.
Instalacja
Materiał informacyjny. Nie zastępuje porady prawnej, podatkowej ani kadrowej.