Sprawdź kontrahenta
Prowadzi krok po kroku przez sprawdzenie nowej firmy przed umową i pierwszą płatnością — rejestry, kto może podpisać, biała lista VAT, zgodność danych.
Dla kogo
Właściciele małych firm, freelancerzy, biura rachunkowe, kierownicy biur, osoby prowadzące zakupy w małej firmie. Każdy, kto co jakiś czas zaczyna współpracę z firmą, której nie zna, i nie ma za sobą działu ryzyka.
Ile Ci to oszczędza
Sprawdzenie nowego kontrahenta to zwykle 30–45 minut szukania i klikania po sześciu różnych stronach, z których każda pokazuje co innego, i tak z poczuciem, że pewnie się czegoś nie zauważyło. Klikanie zostaje po Twojej stronie i skill go nie skraca. Skraca resztę: nie szukasz, w którym rejestrze jest dana rzecz, nie zastanawiasz się, na które pole patrzeć, i nie porównujesz danych z umowy ręcznie. Zostaje kwadrans i lista, na której widać, co się nie zgadza.
Największa oszczędność jest gdzie indziej: w tym, że sprawdzasz w ogóle. Weryfikacja nowego kontrahenta najczęściej nie jest robiona źle — najczęściej nie jest robiona wcale, bo nikt nie wie, od czego zacząć.
Przykład z życia
Marek prowadzi warsztat stolarski. Dzwoni do niego nowa spółka z zamówieniem na zabudowę biura za 48 000 zł brutto. Marek ma dostać 20 000 zł zaliczki przed startem, resztę po odbiorze.
Skill układa listę i Marek przechodzi przez nią w kwadrans. Wychodzą trzy rzeczy. Spółka jest wpisana do rejestru sześć tygodni temu, z kapitałem 5 000 zł — przy 28 000 zł, które mają wpłynąć dopiero po pracy, ta proporcja coś znaczy. W rejestrze stoi, że reprezentować mogą tylko dwaj członkowie zarządu razem, a umowę przysłano podpisaną przez jednego. A nazwa spółki na umowie różni się jednym słowem od tej, którą podano w zamówieniu, i NIP też jest inny — to dwa różne podmioty, więc nie wiadomo, komu Marek ma wystawić fakturę i od kogo miałby dochodzić zapłaty.
Marek nie wie, czy to oszustwo, i skill mu tego nie powie. Wysyła trzy pytania mailem. Odpowiedź na pierwsze przychodzi po tygodniu, na dwa pozostałe nie przychodzi wcale.
Jak po polsku
Zbudowany wyłącznie pod polskie rejestry i polskie sposoby, w jakie takie transakcje się psują. Zagraniczne narzędzia do weryfikacji dostawców nie znają żadnej z tych rzeczy:
- biała lista VAT — sprawdzanie rachunku na dzień zlecenia przelewu, identyfikator zapytania jako dowód, granica 15 000 zł liczona dla całej transakcji, a nie dla pojedynczej faktury, oraz to, że rachunków osobistych w wykazie nie ma, a rachunek wirtualny wprawdzie nie jest tam osobną pozycją, ale po wpisaniu numeru wyszukiwarka pokaże, do jakiej firmy jest podpięty,
- sposób reprezentacji z KRS — reprezentacja łączna, czyli podpisać muszą co najmniej dwie osoby naraz, prokura samoistna i łączna, czyli czy prokurent (osoba z szerokim, wpisanym do rejestru pełnomocnictwem) podpisuje sam, czy tylko z kimś, komplementariusz kontra komandytariusz, czyli wspólnik, który prowadzi spółkę, kontra ten, który tylko włożył w nią pieniądze, i to, że pełnomocnictw w KRS nie ma wcale,
- podział KRS – CEIDG – spółka cywilna, w której stroną umowy są wspólnicy, a nie spółka,
- Krajowy Rejestr Zadłużonych (upadłości, restrukturyzacje i sprawy, w których komornik nie miał z czego ściągnąć długu), Repozytorium Dokumentów Finansowych (miejsce, gdzie spółki składają sprawozdania), CRBR (rejestr osób, które naprawdę stoją za spółką), VIES (unijna wyszukiwarka numerów VAT), wyszukiwarka REGON (dane statystyczne firmy i to, czym się zajmuje) — z informacją, co każdy z nich naprawdę pokazuje,
- limit gotówki 15 000 zł między firmami i to, co się dzieje z kosztem po jego przekroczeniu,
- kontekst 2026 — faktury w KSeF (rządowy system, przez który krążą faktury) i to, dlaczego literówka w NIP-ie przestała być drobiazgiem, oraz adresy do e-Doręczeń (urzędowy adres elektroniczny firmy) przy ustalaniu, gdzie wysyłać pisma.
Czego potrzebujesz
Dowolny płatny plan Claude. Umowa, faktura albo sama nazwa i NIP firmy — wystarczy wpisać w rozmowie. Żadnych konektorów, kont ani konfiguracji.
Przeglądarka po Twojej stronie, bo klikanie po rejestrach zostaje do zrobienia Tobie.
Gdzie działa
Plik jest zgodny z otwartym standardem Agent Skills, więc ten sam folder działa w wielu narzędziach. „Format zgodny” znaczy, że powinien zadziałać, ale nie uruchomiliśmy go tam sami — a piszemy tylko o tym, co sprawdziliśmy.
Na czym się wywala
- Nie ma dostępu do rejestrów i niczego nie potwierdzi. To nie jest wywiadownia gospodarcza. Skill mówi, gdzie kliknąć i czego szukać, oraz czyta to, co mu wkleisz. Jeśli szukasz narzędzia, które samo pobierze odpis z KRS — to nie to.
- Wynik jest ważny tylko na dzień sprawdzenia. Zarząd, status VAT i numer rachunku potrafią się zmienić z tygodnia na tydzień. Przy współpracy rozłożonej na miesiące jedno sprawdzenie na starcie nie wystarcza, a skill nie przypomni Ci o kolejnym.
- Nie widzi tego, czego w rejestrach nie ma. Pełnomocnictw tam nie ma. Tego, czy firma płaci w terminie, też nie. Kontrahent czysty we wszystkich rejestrach może po prostu nie zapłacić — a to jest najczęstszy sposób, w jaki małe firmy tracą pieniądze.
- Nie oceni wiarygodności i nie postawi diagnozy. Nie napisze „to oszust” ani „można im ufać”. Wypisuje rozbieżności i pytania, decyzja zostaje po Twojej stronie. Część osób oczekuje jednoznacznej odpowiedzi i jej nie dostanie.
- Wiedza o rejestrach i terminach jest z dnia budowy skilla. Adresy stron, zakres wykazów i harmonogram KSeF potrafią się zmienić, a skill sam się nie zaktualizuje — przy dużej transakcji potwierdź z księgową, czy nic się nie przesunęło.
- Słaby zrzut ekranu. Jeśli wgrasz nieczytelne zdjęcie odpisu, przeczyta tylko to, co widać, i powie, czego nie widzi.
- Kontrahent zagraniczny. Poza sprawdzeniem numeru VAT w unijnej wyszukiwarce VIES nie ma czym pomóc. Rejestry innych krajów są poza zakresem i skill to przyzna, zamiast zgadywać.
Czego ten skill nie robi celowo
Nie wystawia werdyktu o firmie. Nie pisze pełnomocnictw, umów ani wezwań do zapłaty. Nie rozstrzyga, czy umowa podpisana przez daną osobę jest ważna. Nie mówi „możesz zapłacić”. Jeśli poprosisz o którąkolwiek z tych rzeczy — odmówi i wróci do listy.
To granica postawiona świadomie. Narzędzie, które na podstawie kilku pól z rejestru orzeka „firma wiarygodna”, produkuje fałszywe poczucie bezpieczeństwa — a ono kosztuje więcej niż brak sprawdzenia, bo wyłącza czujność. To narzędzie robi coś skromniejszego i uczciwszego: pilnuje, żebyś przeszedł przez bezpłatne rejestry, w kwadrans i po kolei, i pokazuje, co się nie zgadza. Tam, gdzie sprawdzenie kosztuje — raporty biur informacji gospodarczej, Rejestr Zastawów — powie o tym z góry i podpowie, przy jakiej kwocie w ogóle warto.
Nie zbiera też i nie zapisuje danych kontrahenta. W podsumowaniach nie przepisuje pełnych numerów rachunków, PESEL-i ani adresów zamieszkania — bo takie podsumowanie zwykle ląduje wklejone w mail.
Instalacja
Materiał informacyjny. Nie zastępuje porady prawnej, podatkowej ani kadrowej.